Śladem zaginionego jaja, bajka do słuchania Wyróżniony

Oceń ten artykuł
(20 głosów)

 

 

Pan Struś wybrał się w poszukiwaniu soczystej trawy i miękkich gałązek, a pani Strusiowa zasiadła na swoich ukochanych trzech jajkach.

- Kolejny dzień nicnierobienia – westchnęła. – Rośnijcie moi kochani, żebyście szybko się wykluli – dodała po chwili, jakby pisklęta zamknięte w skorupkach miały ja słyszeć.

Poprawiła się wygodniej, przymknęła oczy i czekała, czekała, czekała…  Już czwarty tydzień.

Tymczasem do siedzącej pani Strusiowej, od tyłu, zbliżał się przebiegły kameleon. Głodny i rozdrażniony. Od dawna nic nie jadł konkretnego, nie licząc muchy, którą przed chwilą złowił swoim długim językiem.

- Może by tak spróbować tego wielkiego jaja,  które błysnęło kiedy Struś i pani Strusiowa wymieniali się na gnieździe – pomyślał. - Tylko jak przegonić tą wielką kurę?

Podszedł jeszcze bliżej. Chciał obejść gniazdo dookoła, żeby zobaczyć czy jakieś jajo przypadkiem nie wystaje z boku, ale bał się zdenerwować panią Strusiową. Czuł jeszcze jej potężny kopniak, który tylko przypadkiem otrzymał, gdy pewnego dnia nie zauważyła małego kameleona i potrąciła go nogą. A co by było gdyby zrobiła to celowo? Brrr, lepiej nie myśleć.

Pokręcił się przez jakiś czas przy gnieździe, ale nic się nie zmieniło. Trzeba użyć podstępu, zdecydował. Odchrząknął, dając znać o swoim istnieniu i podszedł bliżej pani Strusiowej.

- Jak się miewasz, droga sąsiadko? – zapytał przyjacielsko.

Strusiowa otwarła niechętnie oczy, popatrzyła na kameleona i odpowiedziała.

- Dziękuję, dobrze. A ty?

- Och wspaniale – odparł nieszczerze kamleon. – Chodzę tak trochę po lesie i trochę po pustkowiu i się nudzę. Pomyślałem, że zaglądną do ciebie, bo tak sama tutaj siedzisz, i dotrzymam ci towarzystwa.

- To bardzo miłe z twojej strony – powiedziała pani Strusiowa. – Nie widziałeś tam gdzieś pana Strusia. Już zbliża się pora zmiany, zjadłabym coś.

- Owszem, widziałem, ale daleko i Struś nie wyglądał jakby chciał już wracać, gdyż wdał się w pogawędkę z antylopą.

- Och, jak zwykle – westchnęła Strusiowa – pan w towarzystwie, pani w gnieździe.

- Ależ nie martw się, droga sąsiadko, możesz spokojnie przejść się, nogi rozprostować, skubnąć trochę trawy, ja popilnuję gniazda.

- Jesteś bardzo uprzejmy, ale nie zostawię moich maleństw, już niedługo się wyklują.

Kameleon  przełknął ślinę na samą myśl i powiedział:

- Ależ nie obawiaj się niczego, zobacz, wokoło żywego ducha, a w razie niebezpieczeństwa zasłonię je własnym ciałem.

Strusiowa popatrzyła na jego małą głowę i krótkie nogi z politowaniem, ale była już tak znużona siedzeniem na jajach, że po namyśle wstała i powiedziała:

- W takim razie wrócę niedługo, bo maleństwa nie mogą wystygnąć. Bądź tak dobry i zostań z nimi. – po czym oddaliła się w stronę zarośli, aby poszukać swoich przysmaków.

- Oczywiście – zawołał za nią kameleon i pogłaskał z chytrością jaja.

Jak tylko pani Strusiowa zniknęła za krzewami, kameleon wypchnął największe jajo na zewnątrz i dla niepoznaki zmienił kolor na pisakowy, przeturlał jajo dalej, a gdy znalazło się na trawie sam zrobił się zielony.

- Ha, ha, nawet gdyby ktoś nas obserwował to zobaczy samo jajo. Mnie nikt nie będzie podejrzewał o porwanie jaja. 

Turlał jajo dalej, a gdy tylko zmieniało się tło, kameleon dzięki swoim niezwykłym umiejętnościom, dostosowywał się do niego i był niewidzialny. Spieszył się przy tym niesamowicie, gdyż pani Strusiowa mogła wrócić w każdej chwili i nie może go zobaczyć jak kradnie jej jajo.

Przeturlał jajo jeszcze kilkadziesiąt metrów, wtoczył w małe zagłębienie w ziemi, przykrył gałązkami oraz liśćmi i szybko pobiegł z powrotem do strusiego gniazda.

Ledwo złapał oddech, gdy pobliskie krzewy rozchyliły się i pojawiła się w nich głowa strusiowej. Kameleon w jednej chwili zaczął lamentować:

- O nieszczęście, ratunku, niech mi ktoś pomorze!

Strusiowa, gdy tylko usłyszała wolanie kameleona w kilku wielkich krokach znalazła się przy gnieździe.

- Gdzie jajo? – zawołała z rozpaczą w głosie widząc brak.

- O nieszczęście, o ja biedny, nie upilnowałem powierzonego mi skarbu – wołał kameleon, nerwowo przy tym zerkając na Strusiową. – Przyleciał wielki ptak i porwał je, wołałem za nim, żeby wziął mnie zamiast jaja, ale on nie słuchał. Nie obroniłem go! Co ja narobiłem! – lamentował.

Strusiowa z niedowierzaniem rozglądała się wokoło, rozkopała piasek, zaglądnęła pod kamień. Trzeciego jaja nigdzie nie było.

- O nie! – zrozpaczona płakała. – Raz jeden odeszłam tylko na chwilę. Moje maleństwo, gdzie jesteś?

Wołanie zrozpaczonej pani Strusiowej usłyszał patrolujący okolicę sęp. Sfrunął niżej i zapytał:

- Co się stało droga Strusiowo?

- Zginęło mi jajo, czy go nie widziałeś? Kameleon twierdzi, że porwał go jakiś wielki ptak – odpowiedziała.

- Dziwne – odpowiedział sęp. – Latam tu od rana i nie widziałem żadnego ptaka, który mógłby unieść twoje jajo. Widziałem natomiast dziwną rzecz. Jakieś jajo turlało się samo po trawie, w stronę zarośli.

- Jak to samo? – z niedowierzaniem zapytała pani Strusiowa. – To niemożliwe.

- A jednak – pewnie odpowiedział sęp.

- Czy jajo dostało nóg? A może maleństwo się wykluło i pobiegło na oślep – Strusiowa zaczęła biegać wokoło szukając śladów pisklęcia. Nie ma, nigdzie nie ma śladów. Jedyne co widzę to ślad toczącego się jajka i ślady kameleona, ale on tu był więc mógł ich narobić.

- No właśnie, toczące się jajo – potwierdził sęp. – Zapytaj lepiej kameleona.

Strusiowa odwróciła się, ale gada nie było. Przezornie postanowił się po cichu wycofać. Wtopił się w tło i po cichutku krok po kroku zmierzał w kierunku ukrytego jaja. Głód ściskał mu żołądek i nie mógł się doczekać uczty, którą mu dostarczy ogromne jajo strusia. Dotarł do skrytki, rozgarnął liście przymierzył i zaatakował.

-Auuu! – zawołał.

Skorupa okazała się twardsza niż przypuszczał. Do tego takie wielkie jajo trudno było objąć, ale kameleon się nie poddawał. Spróbował jeszcze raz.

- Auuu! – rozległo się ponownie. – Ja ci pokarzę! – ze złością wyskoczył na jajo i zaczął po nim skakać, aby zgnieść skorupkę, która nadal ani drgnęła. 

- Nie, nie, nie! – zezłościł się. – Tyle wysiłku i wszystko na darmo.

- I do tego tyle ryzyka – usłyszał od tyłu. – Odwrócił się powoli i dostrzegł już tylko wielką nogę zakończoną mocnymi pazurami. – Nieeeee! – zawołał odlatując po otrzymaniu solidnego kopniaka.

- Moje maleństwo – załkała Strusiowa – chodź do mamy.

Wielki ptak zabrał swoje jajo i zaniósł do gniazda. Strusiowa zasiadła ponownie na jajach, starannie je podgarniając, tak aby nawet kawałeczek skorupki nie wystawał spod jej piór.

- Już nigdy ich nie zostawię pod opieką podłego gada – powiedziała do sępa.

- I słusznie – odparł krążący wciąż nad jej głową ptak. – Ale na szczęcie nie był taki sprytny jak mu się wydawało.

- To dzięki tobie, przyjacielu, odnalazłam jajo - odpowiedziała Strusiowa – bez ciebie nie wiedziałabym, w którym kierunku wędrowało w tajemniczy sposób.

- Jak się okazuje, nie taki tajemniczy – dodał sęp – kameleon wykorzystał swoje naturalne zdolności przybierania koloru takiego jak otoczenie i nie było go widać gdy toczył jajo. Dlatego wydawało się, że jajo samo się przemieszcza.

- Drań nie przemyślał tylko, że nie rozbije skorupki. Dobrze, że znalazłam je zanim ostygło.

- Co ostygło? – odezwał się nadchodzący pan Struś.

- Jajo by ostygło, gdybym na nim nie siedziała – odpowiedziała Strusiowa i puściła oko do sępa.

- Przyszedłem cię zmienić moja droga. Teraz ja posiedzę na jajach, a ty możesz się przejść.

- W samą porę, trochę zgłodniałam. Przy okazji sprawdzę co u kameleona, może chciałby jeszcze trochę polatać – odpowiedziała Strusiowa wstając z gniazda.

Dodaj komentarz

Będzie mi miło, jeśli zostawisz swoją opinię.

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

+1 # fj 2015-05-17 18:45
Super, całkiem nowy temat
Odpowiedz
0 # anna 2015-05-17 18:44
bajka sliczna i z moralem.
lecz nie podoba mi si,ze uczy ona agresji (kopniaki)...
a moze to tylko moje odczucie?
Odpowiedz
Drogi Użytkowniku! Zanim klikniesz „OK” proszę Cię o przeczytanie informacji o tym jakie dane osobowe są zbierane przez nasz serwis, w jakim celu, na jakiej podstawie, kim jesteśmy oraz jakie prawa, w związku z tym, Ci przysługują. Wszystkie te informacje znajdziesz klikając w link "Więcej informacji". Po zapoznaniu się z Polityką prywatności, jeśli chcesz korzystać z serwisu, kliknij "OK". Klikając "OK" wyrażasz świadomą zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Pamiętaj, że po wyrażeniu zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych, zawsze możesz ją cofnąć lub ograniczyć. Jak to zrobić - informacje znajdziesz w zakładce "Więcej informacji".
Więcej informacji Ok